Case study: szkoła językowa RainbowEdu i Platforma LangLion

Centrum Edukacyjne RainbowEdu – „Moi lektorzy powiedzieli, że oni błagają, żebyśmy wrócili do LangLiona”

Case Study LangLion RainbowEdu

„Moi lektorzy powiedzieli, że oni błagają, żebyśmy wrócili do LangLiona, bo LangLion jest dla nich bardziej czytelny.”

Julia Budzowska, właścicielka Centrum Edukacyjnego RainbowEdu, w rozmowie dla LangLion, grudzień 2025

Dziś zapraszamy Was na inspirującą rozmowę z Panią Julią Budzowską, właścicielką Centrum Edukacyjnego RainbowEdu z Łodzi.

Szkoła działa od 2006 roku i prowadzi obecnie 550 kursantów na zajęciach stacjonarnych, online i hybrydowych. RainbowEdu naucza języków obcych, a także matematyki i języka polskiego. Do zarządzania szkołą, płatnościami i rozliczeniami lektorów wykorzystuje LangLion już od 2014 roku.

Co zainspirowało Panią do założenia szkoły i kiedy to wszystko się zaczęło?

Julia Budzowska: Moja szkoła powstała dawno, bo w 2006 roku i właściwie nie była to moja decyzja. Była to decyzja wynikająca z potrzeb klientów, zresztą jak wiele rzeczy, które robimy w naszej szkole. Ja byłam lektorką pracującą w przedszkolach i prowadziliśmy bardzo intensywne kursy – pięć razy w tygodniu.

Kiedy dzieci przechodziły do szkoły podstawowej, zaczynały tam uczyć się od nowa. Natomiast my przez cztery lata pracy osiągaliśmy naprawdę dużo. Rodzice przychodzili wtedy do mnie z pytaniem, czy jestem w stanie ich wesprzeć. Pomyślałam więc: „dobrze, może otworzę szkołę językową” i tak to się zaczęło. To był bardzo naturalny proces.

Jesteśmy z Łodzi, obecnie uczymy przede wszystkim dzieci. Najwięcej kursantów mamy stacjonarnie, ale uczymy również online. Pracujemy w oddziałach, które mamy na własność, ale też wynajmujemy pomieszczenia w szkołach, tak tradycyjnie zabierając dzieci ze świetlicy. Mamy sporo kursów dla młodzieży, no i kursy dla dorosłych, ale tutaj w formule 1 na 1.

Jak wyglądało pierwsze podejście do nauczania? Kim byli pierwsi kursanci i co się zmieniło?

Julia Budzowska: Na początku byłam tylko ja. Bardzo długo pracowałam sama, więc metodyka opierała się na moich doświadczeniach i pracy metodą prób i błędów, oczywiście bazując także na wykształceniu.

Nie jestem filologiem – ukończyłam stosunki międzynarodowe i politologię, mam certyfikat C2 oraz studia podyplomowe z nauczania języka angielskiego. Te studia były świetną bazą metodyczną. Pierwszymi kursantami byli moi uczniowie z przedszkoli – część z nich pracuje dziś w Rainbow.

Obejrzyj całą rozmowę na naszym kanale YouTube!

Jak od momentu startu zmieniało się podejście do edukacji i zarządzania szkołą?

Julia Budzowska: Tak jak powiedziałam, bardzo długo pracowałam sama. Potem powoli rozrastał się zespół. Do pandemii było pięć lektorek, mieliśmy około 150 kursantów i panowała pewna stabilizacja. Po drodze testowałam różne rozwiązania metodyczne, m.in. CLIL, ukończyłam też Akademię Menadżera u Luizy Wójtowicz-Wagi.

Dopiero po pandemii zdecydowałam się wystartować na większą skalę. Teraz rzeczywiście mamy dużą szkołę, więcej języków, przedmioty szkolne i dużą bazę współpracowników.

Czy zespół lektorów zmienił się od początku działalności? Jak dba Pani o ich zaangażowanie i motywację?

Julia Budzowska: To nie jest ta sama kadra. Teraz mam zespół złożony głównie z pokolenia Gen Z – młodych ludzi. Dwie piąte zespołu to moi absolwenci, więc w ich przypadku łatwiej o lojalność, bo doskonale znają Rainbow – po prostu stąd wyszli. Pozostałe osoby to ich znajomi. Mam też lektorów, którzy dołączyli trzy–cztery lata temu i są z nami do dziś. Coraz częściej jest tak, że zostają na kilka lat, co bardzo mnie cieszy.

Jeśli chodzi o to, co działa – moi lektorzy dostają bardzo duże wsparcie. Jestem głównym metodykiem, mamy dużą bazę materiałów i aplikacji, z których mogą korzystać. Jestem w pracy cały czas – niestety, to cena za prowadzenie szkoły, która ma działać jak należy i w której kadra nie rotuje. Oczywiście ważna jest też stawka – musi być przyzwoita. Ale lektorzy podkreślają, że znaczące jest to, żeby nie czuli się „samotni”. Bardzo duży nacisk kładę więc na ich zaangażowanie we wspólną pracę.

Rozmowa lektorek w szkole językowej i cytat wypowiedzi

Ostatnio uruchomiliśmy spotkania networkingowe. Wieczorem, kto może i ma siłę, łączy się na Teamsie i omawiamy ustalone tematy. Ostatnio na przykład omawialiśmy trudne przypadki – anonimowo – i wspólnie wypracowywaliśmy rozwiązania. Tak jak firma powstała jako odpowiedź na potrzeby kursantów, tak cały czas staramy się podążać za nimi.

Jeśli chodzi o to, co jeszcze wspiera moich lektorów w tym, żeby byli zaangażowani i lojalni oraz nie zmieniali pracy, to oprócz zaplecza metodycznego i zasobów, które mamy tutaj do dyspozycji, które są naprawdę unikalne, dbam też o ich dobrostan w taki sposób, że jeżeli przyjdą i powiedzą, że z kimś nie chcą pracować, to nie muszą tego robić.

Czyli nie tylko mogą powiedzieć, jakie grupy wiekowe lub formy pracy ich interesują, ale też jeżeli czują, że gdzieś nie ma dobrej energii i że jakiś kursant ich wysysa, bo są też takie sytuacje, to po prostu szukamy innego rozwiązania. Również jeśli kursanci – w przypadku spotkań 1 na 1 – nie poczują, że jest okej, będą mogli poprosić, żeby spróbować jeszcze z kimś innym. I nikt się nie obraża, przynajmniej mam taką nadzieję. Wszyscy wiedzą, że mają po prostu prawo wyboru.

Czy są konkretne wartości, którymi kieruje się Pani przy wyborze lektorów?

Julia Budzowska: Tak jak mam różnych kursantów, tak staram się mieć różnych lektorów. To nie zawsze musi być osoba idealnie dopasowana do mnie. Czasem musi to być ktoś, kto pasuje do określonych uczniów – takich, których ja sama mogłabym nie poprowadzić, bo mają zupełnie inne potrzeby.

Ja świetnie pracuję z uczniami w typie „łobuziaków” albo z dużą energią, ale są też dzieci, które potrzebują nauczyciela spokojniejszego i bardziej cierpliwego. Zatrudniając lektora, zawsze zastanawiam się, kogo brakuje teraz w zespole i jakich cech szukam. Poza tym oczywiście muszą być punktualni i odpowiedzialni.

Czy rozwój szkoły po pandemii był momentem, w którym pojawiła się potrzeba wdrożenia systemu do zarządzania? Co wtedy wymagało usprawnienia?

„Jednym magicznym przyciskiem można poinformować wszystkich dłużników o zaległościach. To jedna z najcudowniejszych funkcji LangLiona.”

Julia Budzowska, właścicielka Centrum Edukacyjnego RainbowEdu, w rozmowie dla LangLion, grudzień 2025

Julia Budzowska: Oczywiście potrzeba była wcześniej. To był maj 2014 roku, kiedy pojechałam na Kongres PASE. Wtedy usłyszałam, że w ogóle istnieje coś takiego jak platforma do zarządzania i że jest LangLion. Siedzę na prelekcji i nagle pada piękne zdanie, że jednym magicznym przyciskiem można poinformować wszystkich dłużników o zaległościach. To było to coś. To był taki, jak to się mówi, gamechanger. Ja mówię: „Dobrze, gdzie mam podpisać?”.

Bo w tym biznesie chyba najtrudniejsza rzecz to jest ściąganie należności. Tak naprawdę ludzie mają sklerozę, zapominają, niektórzy nie chcą zapłacić na czas, oddalają ten moment i to wprowadza takie zaburzenie do mojego procesu, a ja nie chcę się na takich rzeczach koncentrować. Dlatego tak, to było to coś i rzeczywiście jedna z najcudowniejszych funkcji LangLiona.

Automatyczne powiadomienia pomagają kontrolować płatności, przypominając kursantom i ich rodzicom o terminach.

Odkryj, jak LangLion może wspierać Cię w zarządzaniu szkołą każdego dni >

Skąd wzięła się decyzja o przetestowaniu innego systemu i co było wtedy dla Pani najważniejsze przy wyborze oprogramowania?

Julia Budzowska: Uczę angielskiego i jest takie przysłowie „blessing in disguise”, czyli coś, co wydaje nam się czymś złym, a tak naprawdę okazuje się czymś dobrym. LangLion cechuje się tym, że jest elastyczny.

Co mam na myśli? Jest elastyczny przy tym, co się do niego wprowadza. I był taki moment w moim życiu, kiedy to mi bardzo przeszkadzało, bo nie miałam wtedy jeszcze kogoś, kto by mnie odciążał w administracji. To, że mogę sobie wpisać jakąś kwotę i za tym nie idzie dokument z automatu, doprowadzało mnie do szału, bo ja nie ogarniałam wszystkiego, zapominałam, co mam, a czego nie mam.

I miałam potrzebę mieć platformę, która będzie mnie kontrolować, żeby nie było sytuacji, że coś wpisuję, tutaj nie zatwierdzę, tu czegoś nie zrobię. Ja nie jestem dobra w takie rzeczy, nie ukrywam tego. Segregowanie papierów dla księgowej to jest dla mnie trauma – to zajmuje mi kilka godzin i potem w zasadzie celebruję, że kolejny miesiąc mam już z głowy i nic gorszego mnie nie spotka. Próbowałam więc innej platformy, bardzo ustrukturyzowanej.

I okazało się, że to, co wydawało mi się wadą, jest zaletą. Tylko wymaga zmiany mojego podejścia i znalezienia innego rozwiązania, czyli na przykład osoby, która zajmie się administracją i będzie tego pilnować, bo będzie dużo bardziej skrupulatna.

Natomiast moi lektorzy powiedzieli, że oni błagają, żebyśmy wrócili do LangLiona, bo LangLion jest dla nich bardziej czytelny. Przekładanie kafelków w kalendarzu, planowanie naprzód, możliwość wpisania tematu zajęć, który będzie później, możliwość przedłużenia zajęć na kolejny tydzień – ta elastyczność była dla nich kluczowa. No to posłuchałam.

Czyli tak wyglądał proces powrotu. Nie był łatwy. Frustracja sięgnęła zenitu w październiku i w listopadzie przenosiłam wszystkich – wtedy już miałam 400 kursantów – z powrotem do LangLiona, czyli w dość gorącym okresie. Ale stwierdziłam, że nawet jeśli będzie to trwało trzy noce, to ja to zrobię.

Właścicielka szkoły językowej RainbowEdu i cytat wypowiedzi

Które funkcje lub moduły w LangLion uważa Pani za kluczowe, szczególnie ułatwiające codzienną pracę?

Julia Budzowska: Płatności online. Ja w ogóle zastanawiam się, jak moi koledzy z innych szkół mogą uważać, że PayU to jest koszt. Dla mnie PayU to jest inwestycja. Po pierwsze, ludzie, którzy są naszymi klientami, są przyzwyczajeni do płatności online. Loguję się, klikam, przeprowadza mnie przez moją aplikację bankową i już.

Ja po prostu koszt PayU doliczyłam do ceny kursu i w ogóle nie postrzegam tego jako coś, co mi zabiera pieniądze, bo to mi daje czas i porządek. Znowu wracamy tutaj do tego, że szukam rozwiązania na swoje bałaganiarstwo i tego, żebym nie miała tylu wpłat do wprowadzania. Jeśli teraz, mając 550 kursantów, miałabym co miesiąc wprowadzać wpłaty, to by zajęło mi bardzo dużo czasu. Tak, więc PayU jest super.

Mamy podpięte linki do Teamsa, dlatego że jesteśmy szkołą, która chyba jako jedyna w okolicy oferuje możliwość uczestniczenia w zajęciach hybrydowych, więc ten link musi być gdzieś tam na stałe i on jest po zalogowaniu dostępny dla każdego.

Lektorzy na przykład sprawdzają dostępność w sal z LangLionem i potem kontaktują się między sobą, czy naprawdę nie mają wtedy zajęć, więc to jest dla nich też bardzo ważne.

No i raporty dla księgowości.

Jeszcze sobie zaznaczyłam w moich notatkach elastyczne umowy. Dałam serduszko. Tu znowu wracamy do tego, co przetestowałam, a za co jednak kocham LangLion. Co klient, to czasami inna umowa. Jeden będzie miał podręczniki w cenie, drugi nie będzie miał. Ten będzie miał zajęcia tutaj, ten będzie miał tutaj, ten będzie miał taki czas tutaj. Więc jest dużo zmiennych. To, co mi się podoba, to, że umowa jest jak Word, więc mogę tam wszystko wpisać i tak naprawdę dostosować się do każdej sytuacji.

Automatycznie generuj umowy online dostosowane do potrzeb kursantów i podpisuj jednym kliknięciem!

Pokażemy Ci, jak to działa w LangLion >

Cenię też rozliczenia lektorskie. Mam zespół administracyjny i jedna osoba, Ola, jest odpowiedzialna za wysyłanie PDF-ów, które tak naprawdę generuje się kilkoma kliknięciami do każdego lektora, a lektor potwierdza tego PDF-a, sprawdzając, czy rzeczywiście wszystkie zajęcia miał w tym samym czasie.

Gdybyśmy miały to robić ręcznie, trwałoby dużo dłużej. Gdybyśmy miały czekać, aż lektor coś takiego przedstawi, to wynagrodzenia na pewno nie wyszłyby wcześniej niż piątego.

Czy poza korzystaniem z systemu, wykorzystuje Pani nasze materiały edukacyjne takie jak webinary, filmy czy ebooki?

Korzystam ze wszystkich, a nawet byłam na konferencji ostatnio, na którą namówiła mnie koleżanka. I muszę powiedzieć, że to było odkrycie pięciolecia. Nie powiem, że dziesięciolecia, bo w 2014 to było w ogóle odkrycie LangLion, ale pięciolecia. Było super. Tak naprawdę zorganizowane na bardzo wysokim poziomie.

To, co cenię w LangLionie, to jest profesjonalizm, który było widać na tej konferencji. Nie tworzycie sekty, a to mi bardzo pasuje. Tu jest krótko na temat, rzeczowo, frontem do klienta. Widać tworzenie takiej współpracy. Była też sesja networkingowa i czułam się zaopiekowana, wysłuchana, a wszystkie treści były dopasowane do moich potrzeb.

Cieszę się, że udało się wdrożyć to, o czym była mowa podczas konferencji. Co to były za zmiany?

Julia Budzowska: Zmiany przyniosły efekt natychmiastowy, oczekiwany, oczywiście nie jakiś spektakularny, bo spektakularne rzeczy w tym biznesie już się nie dzieją, za duża jest konkurencja. Natomiast Ania Ćwiklińska, podczas swojej prelekcji uświadomiła mi coś, co niby wiedziałam – mianowicie, jak teraz rodzice podejmują decyzje i czego potrzebują.

Więc zastosowałam się do jej rady, jak na przykład można poszerzyć ofertę. Zaproponowałam rodzicom coś, co wydawało mi się wartościowe. W efekcie podpisałam pięć kolejnych umów, nie mając nowego kursanta spoza szkoły, bo na przykład rodzic się dopisał. To było ewidentnie wynikiem tego, że postarałam się spojrzeć na potrzeby kursantów trochę inaczej, pod wpływem Ani i tego, co powiedziała.

Co uważa Pani za swój największy sukces?

Julia Budzowska: Pierwszy to oczywiście – myślę, że wielu z nas to powie – że przetrwaliśmy COVID. Mnie uratowało to, że kiedyś miałam już zajęcia na Skype, ale to rzeczywiście były ciężkie dwa tygodnie.

A jak dołożę do tego, że był taki moment na początku roku szkolnego, kiedy zostałam w kadrze tylko ja, bo moje lektorki ówczesne stwierdziły, że sytuacja jest dla nich na tyle niepewna, że poszły do innej pracy, to udźwignęłam to. Miałam wtedy 52 godziny tygodniowo jako lektor i już wiem, że od tamtej pory nic nie jest mi straszne.

A w tej chwili w końcu też mam wsparcie w lektorach, mam fantastyczny zespół administracyjny i naprawdę bardzo oddanych lektorów i tutorów. To są młode osoby, większość jest na studiach, ale oni tak przykładają się do swojej pracy, że ja po prostu to widzę, kiedy idę do nich na zajęcia obserwować. I wtedy nawet jeżeli rozmawiamy, że są jakieś rzeczy do poprawy, to oni naprawdę od razu to wdrażają.

Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu szkoły językowej?

Julia Budzowska: W prowadzeniu szkoły językowej najgorsze jest to, że to jest trochę jak opieka nad niemowlakiem. To jest 24 godziny, naprawdę, i to dziecko w ogóle nie dorasta, bo to są ciągle nowe kłopoty. W tej chwili na przykład ja jestem zdania, że mamy kryzys ogólnie w edukacji. I on bierze się z wielu przyczyn. To, o czym na pewno możemy porozmawiać, to jest to, że dzieci są przebodźcowane i zniechęcone do samej idei uczenia się.

Więc model, który sobie wypracowaliśmy, że będziemy uczyć w grupach i te grupy będą liczyć, dajmy na to, dziesięć, dwanaście osób, to już jest pieśń przeszłości, bo w tej chwili dzieci, które mogą pracować w takiej grupie, jest naprawdę niewiele.

Coraz więcej jest zapotrzebowania na zajęcia w małych grupach albo wręcz indywidualnych. Jest potrzeba wspierania dzieci w edukacji szkolnej, dlatego że my na przykład uruchomiliśmy kursy z matematyki i z języka polskiego. Ale to bierze się z tego, że oni naprawdę mają duży problem, żeby się skupić w szkole. I potem drugą szkołę realizują po południu. I to jest dramat.

A jakie rady dałaby Pani osobom, które teraz startują? 

Julia Budzowska: Żeby obserwować rynek, słuchać ludzi, mieć świadomość tego, że zakładanie własnej firmy to nie jest tak, że inni będą na Ciebie pracować, a Ty będziesz siedzieć. Tu się cały czas wszystko zmienia. Najpierw myślę o usłudze, a później dopiero myślę o pieniądzach, bo jeżeli klienci nie będą zadowoleni, to nie tylko odejdą, ale jeszcze zniechęcą innych. A w tej branży nic tak dobrze nie działa, jak poczta pantoflowa.

No i rozsądnie zarządzaj swoim czasem i pieniędzmi. Nie wszystko, co wydaje Ci się kosztem, nim jest. Czasem jest to inwestycja. Dlatego uważam, że takie rzeczy, jak na przykład LangLion, będą Twoją inwestycją. Odzyskasz czas, który możesz poświęcić na rozwój firmy.

Najważniejsze wnioski z case study Centrum Edukacyjnego RainbowEdu i LangLion

Z rozmowy wynika, że po latach pracy z LangLionem szkoła zdecydowała się przetestować inną platformę. Lektorzy jednak szybko poprosili o powrót, argumentując, że LangLion jest dla nich znacznie czytelniejszy: pozwala swobodnie przekładać kafelki w kalendarzu, planować zajęcia naprzód i elastycznie nimi zarządzać. Przeniesienie 400 kursantów z powrotem przebeigło sprawnie. Najczęściej wykorzystywane funkcje w LangLion to integracja z PayU, linki do Teamsa wbudowane w platformę (dla zajęć hybrydowych), elastyczne umowy edytowane jak dokument Word, rozliczenia lektorów generowane do PDF oraz raporty dla księgowości.

Centrum Edukacyjne RainbowEdu działa w Łodzi od 2006 roku i prowadzi zajęcia w trzech formatach: stacjonarnie (we własnych oddziałach oraz w wynajętych salach w szkołach), online oraz hybrydowo. Szkoła obsługuje obecnie 550 kursantów, naucza języków obcych, a w odpowiedzi na rosnący kryzys edukacyjny uruchomiła także kursy z matematyki i języka polskiego. Julia Budzowska, jej właścicielka, odkryła LangLion na Kongresie PASE w maju 2014 roku. Kluczowym argumentem za wdrożeniem Platformy LangLion była możliwość automatycznych powiadomień o zaległych płatnościach.

Jak LangLion pomaga Centrum Edukacyjnemu RainbowEdu?

Obszar pracy szkołyProblem/WyzwanieJak pomaga LangLion?Efekt dla RainbowEdu
Ściąganie należnościNajtrudniejszy obszar w prowadzeniu szkoły: klienci zapominają, oddalają moment płatności, zaburza to procesy organizacyjneAutomatyczne powiadomienia o zaległościach wysyłane „jednym przyciskiem”Szkoła nie musi koncentrować się na windykacji
Płatności online (PayU)Wprowadzanie wpłat ręcznie dla 550 kursantów zajęłoby ogromną ilość czasuPłatności online; integracja z PayU; kursanci płacą za pomocą aplikacjiOszczędność czasu dla szkoły i kursantów; porządek w rozliczeniach
Zajęcia hybrydoweRainbowEdu jako nieliczna szkoła w okolicy oferuje udział w zajęciach hybrydowo, a link do spotkania musi być stale dostępnyLinki do zajęć online np. w Teams podpięte na stałe, dostępne dla każdego po zalogowaniuMożliwość prowadzenia unikalnego w skali lokalnego rynku modelu zajęć
Czytelność dla lektorówLektorom trudno było odnaleźć się w sztywnym układzie konkurencyjnego systemu podczas testówLangLion oferuje możliwość przekładania zajęć, planowania naprzód, wpisywania tematów do przyszłych zajęć, przedłużania na kolejny tydzień, etcLangLion zdaniem lektorów to najlepszy system, sami poprosili o powrót do LangLiona; sprawne przeniesienie 400 kursantów
Elastyczne umowyKażdy klient ma inne warunki: różne podręczniki, lokalizacje, godziny, cenyPełna dowolność modyfikacji każdej umowyKażda umowa dostosowana indywidualnie do kursanta bez konieczności tworzenia osobnych szablonów
Rozliczenia lektorówRęczne rozliczanie lektorów trwałoby długo, a wynagrodzenia opóźniałyby sięRozliczenia lektorów robi się „kilkoma kliknięciami”; lektor zatwierdza swój dokumentWynagrodzenia wypłacane przed 5. dniem miesiąca; sprawna praca zespołu administracyjnego
Księgowość i raportySegregowanie papierów dla księgowej zajmowało kilka godzin miesięcznieGotowe raporty dla księgowości generowane z systemuMniej czasu na obowiązki administracyjne, więcej na rozwój szkoły

Nie wiesz, jak dobrze uporządkować pracę sekretariatu, płatności i komunikację? Tracisz czas na ręczne zapisy, maile i poprawianie błędów zamiast rozwijać szkołę?

Umów się na bezpłatną konsultację i zobacz, jak raz na dobre uporządkować pracę szkoły językowej. Chętnie pomożemy w doborze rozwiązań, które ułatwią Twoją pracę!