Szkoła językowa E-speranto - "LangLion to jest system, który uważam, że każdy, kto prowadzi szkołę językową powinien mieć" - Langlion

Szkoła językowa E-speranto – „LangLion to jest system, który uważam, że każdy, kto prowadzi szkołę językową powinien mieć”

case study szkoła językowa E-speranto

W serii Success Story rozmawiamy z właścicielami szkół językowych o początkach ich biznesu, sukcesach, punktach zwrotnych i budowaniu własnej marki na rynku edukacji językowej w Polsce. 

Dziś zapraszamy Was na inspirującą rozmowę z Panią Karoliną Książek-Kałdowską, właścicielką Szkoły Językowej E-speranto. W wywiadzie dzieli się swoim doświadczeniem, pokazuje kulisy prowadzenia szkoły i opowiada, jak LangLion pomaga w codziennym prowadzeniu biznesu.

Wywiad przygotowaliśmy w dwóch wersjach: do przeczytania oraz do obejrzenia w formie video. 🙂 Zapraszamy!

Obejrzyj całą rozmowę na naszym kanale YouTube!👇

Jak i kiedy powstała Szkoła Językowa E-speranto?

Karolina Książek-Kałdowska: Szkoła Esperanto powstała w dwóch etapach. Pierwszy etap to był rok 2007, w którym otworzyłam własną działalność jako nauczycielka języka angielskiego. Była to decyzja związana z faktem, że nie widziałam siebie jako nauczycielki w szkole państwowej, chociaż bardzo chciałam uczyć i być w branży edukacyjnej. To było coś w rodzaju ucieczki przed szkołą państwową.

Na początku pracowałam z przeróżnymi grupami docelowymi – zaczynałam od małych dzieci, przez młodzież i dorosłych, aż po przygotowywanie do różnych egzaminów. Jako nauczycielka z jednoosobową działalnością pracowałam tak do 2017 roku.

Później przyszedł moment, w którym coraz częściej słyszałam o nauczaniu online. Zaczęłam obawiać się tego, że wypadnę z rynku. Przez pierwsze 10 lat moja działalność ograniczała się tylko do małego zakresu, do jednej dzielnicy w Bytomiu. Kursanci przychodzili do mnie, było mi bardzo wygodnie, natomiast bałam się, że z czasem to się zmieni – szkół językowych będzie coraz więcej i moja forma nauczania po prostu wypadnie z obiegu.

W 2017 roku zmieniłam nazwę firmy, podjęłam decyzję, że otwieram szkołę językową online, zatrudniłam lektorów również innych języków i tak się wszystko zaczęło.

Czy od tego momentu coś zmieniło się, jeśli chodzi o formę prowadzenia zajęć? Czy dalej łączy Pani zajęcia stacjonarne z online?

Karolina Książek-Kałdowska: Nie. Aktualnie od 2019 roku mamy tylko zajęcia online. Tutaj bardzo pomogła nam pandemia, oczywiście pomogła w cudzysłowie, dlatego że zmusiła wszystkich do tego, żeby przeszli na online. W 2017 roku miałam taką wizję, że wszyscy moi uczniowie od razu przejdą do Internetu i będziemy się wspólnie uczyć online, a okazało się, że wcale tak nie jest. Nie wszyscy byli otwarci na to, żeby przejść od razu do online, więc pandemia siłą rzeczy zmusiła ich do tego, żeby to zrobić.

Do kogo obecnie kieruje Pani ofertę? Jak wygląda metodyka, główne założenia i kto jest grupą docelową zajęć w Pani szkole?

Karolina Książek-Kałdowska: Aktualnie naszymi kursantami znowu są wszyscy. Mamy kursy skierowane do dzieci. Faktem jest, że jest ich dużo mniej – są to małe dzieci, nawet sześcioletnie. Mamy dość sporo kursantów z grupy młodzieży, szczególnie ze starszych klas, typu ósma klasa i szkoły średnie, ale większość naszych kursantów to są dorośli.

Czy są jakieś takie specyficzne grupy docelowe wśród osób dorosłych?

Karolina Książek-Kałdowska: Tak. Mamy kursy specjalistyczne, szczególnie z języka medycznego, więc dość sporą grupą naszych odbiorców są pielęgniarki.

Czy od początku prowadzenia szkoły było coś, co Panią zaskoczyło? Czy pojawiły się jakieś momenty, które zmieniły Pani sposób patrzenia na rynek albo na samą koncepcję szkoły?

Karolina Książek-Kałdowska: Zdecydowanie. Myślę, że pierwsze dwa lata, od 2017 do pandemii, to był taki kurs dojrzewania dla mnie. Wyszłam w świat i okazało się, że prowadzenie biznesu w mojej lokalnej społeczności jest zupełnie inną bajką niż prowadzenie biznesu w Internecie, gdzie człowiek otwiera się naprawdę na spotkania z przeróżnymi ludźmi, zarówno jeśli chodzi o kursantów, jak i lektorki czy lektorów. Bardzo mnie to rozwinęło pod kątem otwartości na drugiego człowieka.

Natomiast zaskoczyło mnie to, że nie wszyscy moi kursanci chcieli od razu przejść do Internetu. Myślałam, że wszystko odbędzie się automatycznie, na zasadzie zaufania po wielu latach bycia kursantką czy kursantem.

Mniej więcej połowa osób do pandemii została na zajęciach stacjonarnych. To było dla mnie zaskoczenie, ale nauczyło mnie tego, iż ludzie jak czegoś nie znają, to się tego boją, więc automatycznie trzymają dystans i potrzebują czasu, żeby się do czegoś przekonać.

Jakie wartości stoją za E-speranto? Co wyróżnia tę szkołę na tle innych, zwłaszcza w kontekście dynamicznie zmieniającego się rynku edukacji językowej w Polsce?

Karolina Książek-Kałdowska: Zdecydowanie rynek edukacyjny bardzo się zmienia. W ciągu ostatnich trzech, czterech lat to jest zupełnie inny rynek niż jeszcze parę lat temu. Natomiast powiedziałabym, że u nas to jest nowoczesność. Bardzo stawiam nacisk na to, żeby moja szkoła była nowoczesna i szła z duchem czasu.

W związku z tym nie boję się, że wchodzi sztuczna inteligencja, nie boję się różnych narzędzi technologicznych na zajęciach, nie boję się ich używać i zachęcać do tego lektorki. Nie boję się też przedstawiać tego kursantom, nawet jeżeli zareagują negatywnie, bo to jest dla mnie bodziec do tego, żeby coś zmienić albo poszukać innej drogi. Także zdecydowanie nowoczesność.

Dodałabym jeszcze indywidualne podejście do kursanta, dlatego że wszyscy mają zajęcia indywidualnie z lektorką na żywo. Bardzo staramy się dopasować do nich zarówno pod względem grafiku, jak i ich celów językowych oraz poziomu.

Wspominała Pani o nowoczesności. Czy to był również impuls do tego, żeby wprowadzić platformę do zarządzania szkołą? Kiedy pojawił się ten moment?

Karolina Książek-Kałdowska: Tak naprawdę na LangLion trafiłam przypadkiem. W 2017 roku bardzo zależało mi na tym, żeby znaleźć ciekawe narzędzie do prowadzenia zajęć online. Nie chciałam, żeby to była tradycyjna platforma typu Skype czy Zoom.

Takie aplikacje mnie nie interesowały, bo w tamtym czasie uważałam, że są nudne i zresztą dalej tak uważam. Poszukiwałam czegoś, co miałoby efekt WOW, żeby moi kursanci stacjonarni przechodząc do Internetu nie odczuli dużej różnicy między zajęciami online a stacjonarnymi, a wręcz żeby im się to podobało i żeby byli zadowoleni.

Dość długo zajęło mi znalezienie takiej platformy i przez przypadek trafiłam na LangLion, gdzie dowiedziałam się, że ma integrację z dużo lepszymi aplikacjami niż zwykły Skype. To był dla mnie bodziec, który sprawił, że wdrożyłam LangLion do swojej szkoły. Automatycznie w pakiecie dostałam też zarządzanie szkołą, bo wiadomo, że LangLion to jest zarządzanie szkołą.

cytat o LangLion z case study Szkoły Językowej E-speranto

Rozszerz zasięg swojej szkoły i ucz online bez dodatkowych narzędzi!

Poznaj Moduł Nauczania Online w LangLion, stworzony specjalnie dla szkół językowych >

Co się zmieniło, jeżeli chodzi o obszar zarządzania? Jak wygląda dziś zarządzanie szkołą?

Karolina Książek-Kałdowska: LangLion to jest system, który uważam, że każdy, kto prowadzi szkołę językową powinien mieć, dlatego że ma wszystko. Jeżeli ktoś potrzebuje komunikować się z kursantami czy z lektorami, to ma to w LangLionie.

Jeżeli ktoś potrzebuje grafików i porządku w harmonogramach, to wszystko jest w LangLionie. To bardzo bogaty system i my osobiście nie korzystamy nawet ze wszystkich funkcji, bo nie wszystkie są nam potrzebne.

To, z czego korzystamy, na przykład tworzenie grafików, harmonogramów, integracja z SMS-ami, żeby na bieżąco przekazywać kursantom czy rodzicom różne informacje. Oraz oczywiście zajęcia online – to jest coś, co bardzo ułatwia nam pracę.

Jak zareagował Pani zespół na przejście na Langliona? Czy ten proces wdrożenia był łatwy, czy raczej należał do tych nieco dłuższych?

Karolina Książek-Kałdowska: Sam proces nie był trudny, ale faktem jest, że to był 2017 rok, w związku z tym to jeszcze okres, gdzie każdy poznawał LangLiona i wszyscy się uczyli – zarówno ja, jak i lektorki. W związku z tym pamiętam czasy, kiedy szkoliłam nowych lektorów z LangLiona. Teraz już takich sytuacji nie ma. Obecnie, jak zatrudniam lektorkę, to ona już najczęściej zna LangLiona. To jest jedno z moich pierwszych pytań i najczęściej słyszę: „Miałam do czynienia”.

Czy support był pomocny w tym procesie uczenia się LangLiona?

Karolina Książek-Kałdowska: Oczywiście. Pamiętam, że na początku dość często pisałam do supportu, dzwoniłam, pisałam i support był bardzo pomocny, bardzo szybko odpisywał. Teraz nie ma nawet potrzeby, żeby się z supportem kontaktować.

Zastanawiasz się, jak uporządkować i zautomatyzować procesy w swojej szkole?

Podczas bezpłatnej konsultacji pokażemy Ci rozwiązania najlepiej dopasowane do Twojego modelu pracy >

Chciałabym przejść jeszcze do kolejnej części – związanej z wykorzystaniem AI w szkole językowej. Wiem, że od jakiegoś czasu rozwija Pani swoją drugą markę, produkt – platformę SaySo, czyli konwersację z lektorem AI. Skąd pomysł na takie rozwiązanie i dlaczego akurat ten obszar?

Karolina Książek-Kałdowska: Sztuczna inteligencja interesowała mnie od momentu, kiedy pojawił się ChatGPT – najpierw pod kątem ewentualnego problemu w prowadzeniu zajęć, bo trochę nie wiedziałam, jak prowadzić zajęcia w momencie, kiedy uczniowie zaczynają robić zadania domowe z czatem GPT. Natomiast później, im więcej myślałam o tym rozwiązaniu, to stwierdziłam, że można to jakoś spróbować wykorzystać, ale jeszcze nie wiedziałam jak.

Około dwa lata temu pojawiła się możliwość stworzenia własnej platformy z wykorzystaniem sztucznej inteligencji i pomyślałam sobie: dlaczego nie. Tym bardziej, że ja zawsze miałam taką potrzebę, żeby wyróżnić się na rynku, żeby był ten efekt wow, żeby wizerunkowo szkoła zawsze wyprzedzała trochę innych. I tutaj była taka możliwość – stwierdziłam, że warto z tego skorzystać.

Jak wyglądało wdrożenie platformy AI w E-speranto? Co się zmieniło w ofercie? Czy może pojawiły się jakieś nowe grupy docelowe, a klienci byli zainteresowani takim rozwiązaniem?

Karolina Książek-Kałdowska: Platformę SaySo wprowadziliśmy w sierpniu 2024. Nie do końca jeszcze wtedy byliśmy dobrze przygotowani, ale ponieważ zbliżał się nowy rok szkolny, to powiedziałam: dobra, wypuszczamy, zobaczymy co będzie.

Okazało się, że we wrześniu, jak wypuściliśmy już ofertę z kursami, to odzew był bardzo duży. Praktycznie co drugi nasz kursant wybierał dokładkę w postaci konwersacji z lektorem AI, czyli platformę SaySo. I to mnie bardzo zaskoczyło. Spodziewałam się już z doświadczenia, że będzie opór. Tak jak był opór z zajęciami online. Okazało się jednak, że we wrześniu był boom. Pomyślałam sobie, że w takim razie może warto byłoby też tę ofertę skierować do szkół językowych. Skoro widzę, że to działa u mnie i jest zainteresowanie, to dlaczego nie podzielić się tym pomysłem z kimś innym.

Z czego wynikało tak duże zainteresowanie kursantów platformą konwersacyjną – ze zwiększonej potrzeby uzupełnienia zajęć o konwersacje, czy może z czystej ciekawości?

Karolina Książek-Kałdowska:  Myślę, że po trochę z każdego. Odkąd jestem w branży edukacyjnej, to zawsze słyszę, że kursantom brakuje zajęć z mówienia. Oni zawsze w tej kwestii czują niedosyt. Więc dla mnie naturalne było to, że AI, czyli SaySo, ma być platformą konwersacyjną.

Natomiast rzeczywiście byli też kursanci, którzy na początku brali platformę tylko z ciekawości. I tu najczęściej problem pojawiał się z utrzymaniem motywacji, bo po około pół roku ta motywacja mocno spadała. Ale to nie znaczy, że u wszystkich tak jest, bo mamy też takich kursantów, i jest ich dość sporo, którzy drugi rok z rzędu wciąż wykupują dostęp do platformy SaySo.

Jakie są najczęstsze, z Pani doświadczenia, obawy właścicieli szkół przed wdrożeniem AI w szkołach? Które z nich wymagają największego odczarowania?

Karolina Książek-Kałdowska: W zeszłym roku, w 2024, zdecydowanie szkoły językowe były na nie, bo bały się, że sztuczna inteligencja zabierze pracę lektorom. To słyszeliśmy praktycznie od każdego. Nawet od osób, które były zainteresowane wdrożeniem platformy do swojej szkoły, to i tak robiły to z taką duszą na ramieniu, z niepewnością, co to będzie.

Natomiast od tego roku szkolnego to się bardzo zmienia. Mamy coraz więcej szkół językowych, które same się zgłaszają i pytają, jak mogą wzbogacić swoją ofertę o platformę SaySo.

Aktualnym wyzwaniem jest natomiast to, jak zainspirować właścicieli szkół językowych do tego, by w ciekawy sposób korzystali z platformy SaySo na swoich zajęciach, żeby to nie była tylko dokładka do kursu, ale żeby faktycznie to narzędzie było wykorzystywane przez lektorów, na zajęciach i przez ich kursantów.

Jak wdrożenie AI wpłynęło na rozwój samej szkoły E-speranto? Czy zauważyła Pani wzrost liczby klientów, wzrost przewagi konkurencyjnej szkoły, większą rozpoznawalność?

Karolina Książek-Kałdowska:  Tak, zdecydowanie. Jak wcześniej mówiłam, pierwsze dwa miesiące to był ogromny boom na AI. To, co się zmienia, to fakt, że zgłaszają się na przykład kursanci, którzy nie byli naszymi kursantami od dwóch czy trzech lat, a do nas wracają po to, żeby wykupić tylko kurs konwersacyjny z lektorem AI. To jest w ogóle bardzo miłe, że oni do nas wracają. Myślę, że pod tym kątem sytuacja będzie cały czas dynamiczna.

Przechodząc powoli do ostatniej części naszej rozmowy – co jest największym sukcesem szkoły? Czy był jakiś taki moment, decyzja albo zmiana, z której jest Pani szczególnie dumna?

Karolina Książek-Kałdowska: Myślę, że ten 2017 rok. To był rok trudnej decyzji w moim życiu, której nie żałuję. Cieszę się, że zdecydowałam się wtedy otwarcie szkoły online, bo dzięki temu teraz jestem niezależna.

Natomiast jeśli chodzi o platformę SaySo, to tutaj nie chciałabym jeszcze mówić o sukcesie. Jesteśmy jeszcze na tyle młodzi na rynku jako marka, że myślę, że jak zapyta mnie Pani za pięć–dziesięć lat, to wtedy odpowiem. 🙂

Jaką radę dałaby Pani osobom, które dopiero teraz startują ze swoim biznesem na rynku edukacji językowej?

Karolina Książek-Kałdowska: Nie mam złotych rad. Uważam, że jeżeli ktoś chciałby w tym bardzo nasyconym środowisku edukacyjnym, jakim są szkoły językowe, otwierać swoją, to poradziłabym mu, żeby się po prostu nie bał. To jest bardzo trywialne i oklepane, ale uważam, że w biznesie trzeba mieć odwagę, nie bać się współczesności, nowych technologii, nowinek technologicznych, innowacji, nie bać się ryzyka i słuchać swojej intuicji.

W dzisiejszych czasach te zmiany i to, że rynek rozwija się tak dynamicznie, nas nie ominą, więc prawdopodobnie tak czy inaczej będziemy musieli się do niego zaadaptować, a ta odwaga na pewno będzie tutaj bardzo ważna.

Dziękuję serdecznie za inspirującą rozmowę!

Nie wiesz, jak dobrze uporządkować pracę sekretariatu, płatności i komunikację? Tracisz czas na ręczne zapisy, maile i poprawianie błędów zamiast rozwijać szkołę?

Umów się na bezpłatną konsultację i zobacz, jak raz na dobre uporządkować pracę szkoły językowej. Chętnie pomożemy w doborze rozwiązań, które ułatwią Twoją pracę!